Ruch lodowca a bieg rzeki

Rezultat ten daje nam przedmiot do namysłu; fakty nie miały by żadnej względnej wartości, gdyby nie budziły w nas podobnej działalności umysłowej. Ponieważ fakty w przyrodzie nie występują oddzielnie, ale w związku z sobą, to i nauka śledząca je, musi pewną całość stanowić. Umysł badacza przyrody musi przedstawiać niejako tkankę pojęć, której wszystkie nitki odpowiadają tkance faktów w przyrodzie.

Wejdźmy więc na punkt, z którego dobrze część tę Morza lodnikowego widzieć można. Widzimy, że lodowa rzeka nie jest prosta, ale zagięta przy Montanvert, to jest, że bok jej wschodni jest wypukły, zachodni wklęsły. Zastanawialiśmy się już wyżej nad tern, że lodnik w pewnym względzie porusza się jak rzeka. Ale jak płynie rzeka w zgiętym korycie? Wiemy to dobrze. Gdyby na miejscu lodu Morza lodnikowego była woda, to punkt najszybszego jej ruchu przy Montanvert nie leżałby w środku strumienia, ale na w«chód od tego środka. Czy jest więc możliwą rzeczą, ażeby ta „wodna skała“ jak lód niekiedy nazywają, zachowywała się w tym względzie tak samo, jak woda płynna?

Myśl ta nasuwa się nam natychmiast; może ona być uzasadnioną lub nie, wszelako mamy pod ręką sposoby jej sprawdzenia. Spojrzawszy w górę lodowca widzimy, że przy les Ponts znowu się on zagina, tylko że tam wypukłość jego zwrócona jest ku zachodniej stronie doliny (patrz na rysunku). Jeżeli nasze przypuszczenie jest uzasadnione, to punkt największej prędkości naprzeciwko les Ponts musi leżeć na zachód od osi lodowca.

Sprawdźmy to rozumowanie. 25 Lipca na linii przebiegającej tę część lodowca wbijamy 15 słupów; ani jeden z nich nie upadł i 26-go znajdujemy różne posunięcie ich w ciągu doby.

Widzimy już gołym okiem, że słupy 10-ty i 11-ty, przy których lodowiec najszybciej się poruszał, stoją znacznie ku zachodowi od osi lodowca. Tym sposobem otrzymujemy zupełne sprawdzenie domysłu, który te pomiary wywołał. Widzicie tu, że „domysły“ w nauce nie są dziełem trafu, ale owocem rozważnego zastanowienia się nad uprzednimi faktami. Domysł jest wnioskiem z faktów, stwierdzonym lub odrzuconym przez następne doświadczenie.

I chociaż teraz mamy niezmiernie silną podstawę do mniemania, że punkt największej prędkości ulega prawu ruchu ciał ciekłych, jednak pewność naszego wniosku zdwoi się, jeżeli okazać potrafimy, że ów punkt przy innym zagięciu krzywizny zbacza na wschodnią stronę osi. Szczęściem podobne zagięcie istnieje naprzeciwko Trelaporte. Tu wypukłość doliny zwraca się znowu ku wschodowi. 28 Lipca prowadzimy linię przez tę część lodnika, a pomiary wykonane 3i-go dają nam następującą miarę posuwania na dobę.

Tu również ocenienie okiem okazuje nam, że trzy słupy posuwające się najszybciej, a mianowicie 9-ty, 10-ty i 11-ty są wszystkie na wschodniej stronie osi lodowca. Czy mogę więc powiedzieć: mamy teraz zupełny dowód, że punkt najszybszego ruchu przechodzi na jedną lub drugą stronę osi wedle zmiany krzywizny doliny?

Jeszcze nie. Bo jeżeli mamy pewniejsze dowody, to na świadectwie oczów poprzestawać nie powinniśmy. Mamy z sobą łańcuch mierniczy; zmierzmy więc owe linie zapisując odległość każdego słupa od brzegu lodowca. Nie łatwa to robota wśród rozpadlin, ale powierzam ją z całym zaufaniem p. Hirst i wam. Będziemy mogli następnie porównać pewną liczbę słupów na wschodnim brzegu z takąż samą ich liczbą i w takichże odległościach na zachodnim. Weźmiemy na przykład parę słupów, z których jeden odległy jest na dziesięć łokci od wschodniego, drugi na dziesięć łokci od zachodniego brzegu; następnie inną parę o pięćdziesiąt łokci od każdego brzegu odległą i tak dalej, i porównamy je z sobą. Dla uproszczenia, porównywane parzyste punkty nazwiemy punktami równoważnymi.