Nierówne przesuwanie się lodowca

Ale ani przy jednej ani przy drugiej linii nie byliśmy w stanie rozciągnąć pomiarów naszych przez całą szerokość lodowca. Dla czego? Badając rzecz jedną, często poznajemy drugą; tak się też i w nauce dzieje: jeżeli tylko wytrwale pracujemy nad jakimś przedmiotem, nasze niepowodzenia nawet przynoszą nam korzyść naukową. Ustawiliśmy naprzód nasz teodolit na bocznym zwale morza lodnikowego, spodziewając się, że będziemy stąd mogli widzieć lodowiec od jednego brzegu do drugiego. Ale widzimy teraz, żeśmy się omylili; pokazuje się bowiem, że środek lodowca wyższy jest od brzegów, i przy obydwu naszych ostatnich stanowiskach, lód przeciwległego brzegu zakryty był podniesieniem środka. W rzeczy samej, boki góry ogrzane w lecie topią lód im przyległy a przez to sprowadzają obniżenie lodowca od środka ku brzegowi idące.

Ale tam na wyżynach u drugiego boku lodowca, zdaje się że znajdziemy stosowne stanowisko dla naszego teodolitu. Przechodzimy przez lodowiec i stawiamy nasze narzędzie w punkcie, z którego możemy widzieć lodowiec od jednego boku do drugiego. Pierwsza linia nasza leżała niżej Montanvert, druga powyżej; trzecia ta linia jest mu wprost przeciwległa: rzeczywiście, punkt stały, na który zwracamy skrzyżowane nitki lunety przypada na kąt okna małej tej oberży. Na linii tej zatykamy 12 słupów 20 Lipca. 21-go jeden z nich się przewrócił; ale posunięcie się 11 innych w ciągu doby jest różne.

Pierwszy i jedenasty słup tego szeregu stały tuż przy brzegach lodowca. Na wschodnim brzegu ruch wynosi 20 cali, kiedy na zachodnim tylko 9. Wzrasta on u wschodniego brzegu od 20 do 34 cali przy piątym słupie, który jak widzimy stojąc na lodowcu, znajduje się daleko bliżej wschodniego, niż zachodniego brzegu. Ogólny więc niewątpliwy rezultat spostrzeżeń na wszystkich trzech liniach jest taki, że wprost Montanvert, jak niemniej nieco wyżej i niżej, cały wschodni bok lodowca posuwa się prędzej, niż zachodni.